Wątpliwa siódemka. Reforma sądownictwa w kontekście prawa Unii Europejskiej

Słabość protestów przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym sprawia, że opozycja jedyną szansę na jej powstrzymanie widzi już tylko w Komisji Europejskiej. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że słynny artykuł 7 to nic więcej, jak polityczna pałka wymyślona na „faszystów” z Austrii.

Na naszych oczach powoli dogorywają protesty partii i środowisk opozycyjnych wobec Prawa i Sprawiedliwości w obronie „wolnych sądów”. Chociaż media poświęcają im sporo uwagi, nie sposób odnieść wrażenia, że cała sprawa jest pompowana, a realne zainteresowanie opinii publicznej tematem – znikome. Opozycja coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że zwykli Polacy nie pomogą jej w obronie stanowiska I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf. Z resztą ona sama też nie za bardzo pomaga wybierając się w środku starć pod jej biurem na urlop.

W takiej sytuacji ostatnią nadzieją protestujących pozostają instytucje Unii Europejskiej, w szczególności Komisja Europejska, która prowadzi postępowanie przeciwko Polsce w sprawie naruszenia praworządności. Mechanizm uruchomiony użyciem artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) wciąż jeszcze może odegrać rolę kija wsadzonego w szprychy pędzącego roweru sądowej reformy (czy też, jak kto woli, rewolucji).

Wiara w zbawienną i rozjemczą rolę procedury ochrony praworządności jest tym silniejsza, im bardziej bezradna staje się opozycja. Warto w takiej sytuacji przyjrzeć się, czy te nieprzebrane pokłady nadziei mają uzasadnienie w faktach. Wyjaśnienie mechanizmu art. 7 TUE wymaga przede wszystkim opisania kontekstu i historii jego wprowadzenia. Wiążę się on nierozłącznie z art. 2 TUE, czyli zbiorem tzw. „wartości europejskich”, których ma chronić. Czym one są i jak je definiujemy?

Wartości europejskie – kontekst i definicje

Wspólnoty Europejskie od samego swojego początku wyznaczały sobie za cel wzmocnienie więzów pomiędzy państwami Europy. Ojcowie-założyciele Unii Europejskiej wierzyli bowiem, że tylko przez bliską koordynację, współpracę i wzajemną pomoc narodów europejskich uda się uniknąć kolejnej wyniszczającej wojny na naszym kontynencie. Jednym z wielu fundamentów tego serdecznego związku państw miały być pewne wspólne wartości, których wyznawanie i szanowanie oznaczało odrzucenie ścieżek, które wcześniej prowadziły do konfliktów.

Powszechnie przyjętym rdzeniem tych wspólnych wartości była demokracja i prawa człowieka. Państwa, które znalazły się po zachodniej stronie żelaznej kurtyny, powszechnie przyjęły system demokracji liberalnej, w której organy państwa działają w zgodzie z prawem i w granicach prawa, istnieje trójpodział władzy i niezależność systemu sądowniczego od władzy wykonawczej. Niemniej, wartości te były sankcjonowane głównie na poziomie państw członkowskich. Ponieważ pod tym względem wszyscy członkowie protoplastów Unii Europejskiej byli do siebie podobni, nie istniała konieczność ścisłego precyzowania tych wartości w traktatach. Można więc uznać, że podstawowe wartości Unii Europejskiej w pierwszych okresach jej formowania były dorozumiane i wynikały raczej z powszechnej zgody wyrażonej już na poziomie krajowym.

Owe podstawowe wartości można znaleźć w poszczególnych traktatach, m.in. w Traktacie z Maastricht z 1992 roku. Niemniej, aż do czerwca 1993 roku nie stanowiły one jeszcze jednoznacznej listy warunków czy wytycznych dla państw członkowskich, wedle których powinny postępować i układać swój system prawa wewnętrznego. Sytuację zmienił szczyt Rady Europejskiej w Kopenhadze. Na podstawie konkluzji ze wspomnianego szczytu utworzona została lista tzw. kryteriów kopenhaskich, czyli warunków, które muszą spełnić państwa kandydackie, aby zostać przyjętymi do Unii Europejskiej. Zawiera ona m.in. wymóg istnienia instytucji gwarantujących stabilną demokrację, rządy prawa oraz poszanowanie praw człowieka i mniejszości.

Zawarty w kryteriach kopenhaskich termin rządy prawa jest tłumaczeniem angielskiego sformułowania rule of law. W literaturze polskiej tłumaczy się je również jako praworządność, a w kontekście działań organów państwa jako państwo prawne. Ten ostatni kontekst generalnie rozumiany jest następująco: wszystkie organy państwa mogą robić tylko i wyłącznie to, co zostało ściśle określone w przepisach, tzn. ich działania muszą wynikać z litery prawa[1] (odwrotne niż działania obywatela, które są literą prawa jedynie ograniczane, a cała reszta – jest dozwolona).

Podstawowe wartości Unii Europejskiej w formie funkcjonującej obecnie zostały po raz pierwszy jasno wpisane do prawa europejskiego przez Traktat Amsterdamski. Na jego mocy w Traktacie o Unii Europejskiej (dalej: TUE) znalazł się Artykuł 6 (1) zawierający wartości wskazane wcześniej w kryteriach kopenhaskich. Ostateczny kształt przepisów określających podstawowe wartości UE został sformułowany Traktem z Lizbony, który to wprowadził do TUE obecny artykuł 2 o następującej treści:

Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.[2]

Historia art. 7 TUE

W obecnym kształcie TUE podstawowe wartości zawarte w art. 2 znajdują się ponad głównymi celami Unii Europejskiej (art. 3). Wskazuje to de facto na prymat tych wartości nad całą resztą prawa normującego funkcjonowanie Unii. Jest to szczególnie istotne, gdyż wartości te opisane są w sposób bardzo ogólny i pojemny, a kontrola ich stosowania sprowadza się głównie do czynnika politycznego. Wskazuje na to m.in. dr Adam Jaskulski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza:

Oczywiście znaczenie tych pojęć ma charakter prawno-polityczny w tym sensie, iż choć są one zawarte w wielu aktach prawa międzynarodowego (w tym w TUE), czy też wewnętrznych porządkach konstytucyjnych poszczególnych państw, to ogromne znaczenie w ich interpretacji odgrywają uwarunkowania polityczne. Oczywiście można wskazywać na elementy konstytuujące w szczególności pojęcia demokratycznego państwa prawnego, które m.in. zostały wskazane w dokumentach Komisji Europejskiej, będące podstawą kontroli przestrzegania praworządności w państwach członkowskich Unii Europejskiej, jako te doprecyzowujące zawartość analizowanego pojęcia, jednakże nie powoduje to pełnego zobiektywizowania kryteriów oceny prowadzonej przez instytucje UE.[3]

Wprowadzenie tak szerokich pojęć jako pryncypiów z jednej strony zostało uznane za konieczne dla zachowania spójności wspólnoty, ale z drugiej – za potencjalne źródło napięć i konfliktów wewnątrz Unii Europejskiej. Dlatego wraz z art. 6 (1) TUE, Traktat Amsterdamski wprowadził art. 7, który miał być narzędziem bezpośredniego nacisku organów Unii Europejskiej na państwa członkowskie. Jak wskazywał prof. Wojciech Sadurski[4], ruch ten był motywowany perspektywą rozszerzenia Unii o państwa dawnego Bloku Wschodniego, w których reguły państwa prawnego i poszanowanie praw człowieka dopiero się kształtowały.

Mechanizm art. 7 TUE w pierwotnej wersji był jednak „nieostry” i wymagał bardzo dużej woli i konsensusu politycznego wewnątrz Rady Europejskiej, aby rozpocząć procedurę przeciwko któremukolwiek z państw członkowskich. Państwa członkowskie przekonały się o tym dobitnie w przypadku Austrii, w której w wyborach parlamentarnych w 1999 roku zwycięstwo odniosła rządząca w koalicji Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPA). Jednakże dostała ona za mało głosów do samodzielnych rządów, a jej dotychczasowy partner – Austriacka Partia Ludowa (APL) – odmówił dalszej współpracy. Jednocześnie drugi wynik w wyborach zdobyła, uznawana za skrajnie prawicową, Wolnościowa Partia Austrii (WPA), wiązana z powojennymi austriackimi ruchami faszystowskimi. Wobec fiaska negocjacji koalicyjnych SPA z APL, w lutym 2000 roku doszło do zawiązania prawicowej koalicji WPA-APL i powołania rządu, w którym WPA obsadziła stanowiska 6 na 10 ministrów.

Ze względu na oskarżenia kierowane wobec ministrów z WPA przez środowiska proeuropejskie (dotyczące m.in. gloryfikowania nazizmu lub rasizmu), pozostałe 14 państw członkowskich (nazywanych EU-14) zamroziło stosunki dyplomatyczne z Austrią. Było to jednak nadal zbyt mało, aby skutecznie nałożyć sankcje unijne, które powszechnie uznawano za konieczne w celu ochrony m.in. praw mniejszości narodowych i etnicznych w Austrii. Ostatecznie jeszcze w tym samym roku wszelkie wrogie działania państw EU-14 wobec Austrii zostały cofnięte, ku uciesze rządzącej koalicji WPA-APL. Był to przede wszystkim manifest słabości unijnych mechanizmów dyscyplinujących.

Wobec tych doświadczeń Komisja Europejska podjęła starania wzmocnienia art. 7 TUE. W komunikacie Komisji z 2000 roku[5] zaproponowano zmiany, które miały uczynić ten mechanizm bardziej sprawnym, adekwatnym i skutecznym. Przede wszystkim Komisji zależało na stworzeniu pewnych ram prawnych, które pozwalałyby na monitorowanie przestrzegania wartości z art. 2 i bardziej stopniowanego działania względem państw podejrzanych o ich naruszanie, z krokami pośrednimi (ostrzegawczymi).

Dokonało się ono po wejściu w życie Traktatu Nicejskiego, który uściślił procedurę ochrony wartości z art. 2 TUE. Sama kwestia sankcji (art. 7.2.) pozostała nietknięta, dodano natomiast mechanizm ostrożnościowo-ostrzegawczy (art. 7.1.), który pozwalał na monitoring przestrzegania wartości unijnych przez państwa członkowskie i wydawania rekomendacji Komisji w przypadku podejrzenia ich naruszenia[6]. Niemniej, charakter tego mechanizmu pozostał stricte polityczny, nie przewidziano bowiem włączenia w niego Trybunału Sprawiedliwości UE.

Obecnie obowiązujący art. 7 TUE został ustanowiony Traktatem Lizbońskim. Jak wskazał w swojej analizie prawno-politologicznej dr Adam Jaskulski, jego celem jest
„przywołanie do porządku” państwa członkowskiego, które w opinii elit Unii Europejskiej przeprowadza zmiany prawne lub inne działania, które zagrażają wartościom ustanowionym w art. 2 TUE. Ze względu na wyłączenie z procesu kontroli praworządności Trybunału Sprawiedliwości UE a w zamian oparciu całej procedury o ciała polityczne (Komisja, Rada, Parlament), Jaskulski wprost nazywa ten mechanizm politycznym i wymykającym się z kontekstu prawnego[7]. Ponieważ do nałożenia sankcji (m.in. pozbawienia państwa prawa głosu w Radzie Europejskiej) potrzebna jest jednomyślność państw członkowskich (z wyłączeniem „podsądnego”), dodatkowo art. 7 TUE uznawany jest za nieefektywny i „pokazowy”. Trudno nie zgodzić się z taką opinią.

Krytyka art. 7 TUE

Mechanizm przewidziany w art. 7 TUE krytykowany jest nie tylko ze względu na swój polityczny charakter. Wielu badaczy uważa go za niezgodny z podstawowymi założeniami Unii Europejskiej, które polegają na wyraźnym rozgraniczeniu kompetencji UE i kompetencji państw członkowskich (oraz dokładnym wskazaniem obszarów kohabitacji). Zwraca na to uwagę m.in. dr Marcin Rulka:

(…) pomimo dokonanego na podstawie Traktatu z Lizbony wyraźnego podziału kompetencji między UE a państwami członkowskimi art. 7 TUE de facto przyznał UE kompetencje w zasadzie w każdej kwestii, również tych podlegających formalnie pod kompetencję wyłączną państw członkowskich (jako niewskazanych w katalogu z art. 3–6 TFUE)[8]

Rulka w tym samym artykule zauważa również, że ze względu na szerokość pojęcia „praworządność”, do której kontroli została uprawniona Komisja Europejska, możliwe jest badanie nawet tych przepisów prawa, których wprowadzenie nie było konsekwencją przystąpienia do Unii Europejskiej. Wobec faktycznie przeprowadzanych kontroli z art. 7 TUE (wobec Węgier i Polski) wyciąga on wniosek, że ze względu na konieczną „wagę krytyczną” naruszenia, poniżej której Komisja Europejska nie podejmuje działań, skupia się one de facto głównie na funkcjonowaniu krajowych systemów sądowniczych ze szczególnym uwzględnieniem trybunałów konstytucyjnych. Tymczasem, jak wskazuje Rulka, obszary te nie tylko wykraczają daleko poza kompetencje Komisji Europejskiej, ale nawet Trybunału Sprawiedliwości UE.

Główny spór wokół art. 7 TUE toczy się dziś o to, czy Unia Europejska jest wyłącznie wspólnotą społeczno-gospodarczą, a cały jej dorobek jest dodatkowym wsparciem celów wyznaczonych w tych obszarach, czy też jest to sojusz rozciągający się na większy obszar współpracy ponadnarodowej, wynikającej ze wspólnej aksjologii i historii, nacelowany na pokojowe współżycie i rozwój. Nawet w przypadku zaakceptowania tej drugiej koncepcji i razem z nią możliwości kontroli praworządności w państwach członkowskich przez Komisję Europejską, konieczne jest ścisłe przestrzeganie przepisów prawa. Możliwe jest co najwyżej poszerzenie obszaru jego oddziaływania.

Obecna procedura kontroli praworządności została zatwierdzona komunikatem Komisji Europejskiej „Nowe ramy UE na rzecz umocnienia praworządności” z 2014 roku[9]. Szczegółowo opisuje ją komunikat prasowy opublikowany po uchwaleniu procedury. Możemy się z niego dowiedzieć, że w głównym celem mechanizmu jest umożliwienie znalezienia kompromisowego rozwiązania, które pozwoli uniknąć systemowego zagrożenia dla państwa prawnego.

Procedura podzielona jest na trzy etapy. W toku kontroli praworządności Komisja Europejska najpierw ocenia proponowane zmiany (gromadzi i analizuje informacje) oraz wchodzi w dialog z danym państwem członkowskim. W drugim etapie KE wydaje zalecenia – propozycje zmian w aktach prawnych, których procedowanie wywołało procedurę ochrony praworządności. Następnie Komisja monitoruje proces i sprawdza przebieg dalszych zmian prawnych. W przypadku, gdy państwo członkowskie nie wykona zaleceń lub zrobi to w sposób niezadowalający, KE może wykorzystać jeden z mechanizmów sankcyjnych zawartych w art. 7 TUE.

Jak jednak wspomniano wcześniej, nawet kierowanie się aksjologią (mówiąc wprost: podstawowymi wartościami) nie może oznaczać omijania lub łamania przepisów prawa. Tymczasem, jak wskazuje opinia Służby Prawnej Rady Europejskiej z 27 maja 2014 roku, opisana powyżej procedura nadaje Komisji Europejskiej uprawnienia, które nie wynikają wprost z traktatów, a co więcej – wchodzą na obszary zarezerwowane stricte dla państw członkowskich:

Zdaniem Służby Prawnej Rady nowe ramy UE na rzecz praworządności w kształcie przedstawionym w komunikacie Komisji nie są zgodne z zasadą przyznania, która reguluje kompetencje instytucji Unii. Państwa członkowskie mogą jednak uzgodnić między sobą system oceny funkcjonowania praworządności w państwach członkowskich oraz ewentualne konsekwencje wynikające z takiej oceny. Taki system oceny uzgodniony przez państwa członkowskie może przewidywać, że niektóre zadania wykonywane będą przez instytucje Unii[10].

Jest to o tyle istotne, że właśnie w oparciu o tę procedurę przeprowadzana jest obecnie kontrola praworządności w Polsce. Rodzi to obawy, że proces ten jest nie tylko polityczny (co wynika z samej jego natury, jak wskazano powyżej), ale również – oparty o wadliwe przesłanki i mechanizmy. Może to prowadzić do niepokojących wniosków. Jednym z nich jest podejrzenie o zastosowaniu art. 7 z powodów innych niż faktyczne przekonanie o zagrożeniu praworządności w Polsce, np. w celu prewencyjnego jej „uciszenia” i zdyscyplinowania.

Ochrona państwa prawnego w kontekście polskiej reformy sądownictwa

Procedura kontroli praworządności w Polsce została oficjalnie wszczęta przez Komisję Europejską w styczniu 2016 roku po uchwaleniu przez Sejm tzw. drugiej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Dokładna motywacja tych działań przedstawiona została w komunikacie prasowym:

Ostatnie wydarzenia w Polsce, zwłaszcza polityczny i prawny spór dotyczący składu Trybunału Konstytucyjnego, wywołały obawy dotyczące poszanowania praworządności. Z tego względu Komisja zwróciła się o informacje dotyczące sytuacji Trybunału Konstytucyjnego oraz nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji publicznej.[11]

Od wszczęcia procedury kontroli praworządności, Komisja Europejska trzykrotnie wydała zalecenia dla Polski: 27 lipca 2016 roku, 21 grudnia 2016 roku oraz 26 lipca 2017 roku. Za każdym razem zwracano uwagę na „niepraworządny” charakter zmian w systemie sądownictwa, wprowadzanych odpowiednio poprzez ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, sądach powszechnych, Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Komisja zalecała Polsce wstrzymanie tych reform, przywrócenie stanu pierwotnego i dokonywanie zmian ustrojowych wyłącznie za pomocą zmiany ustawy zasadniczej[12].

15 listopada Parlament Europejski przyjął rezolucję nt. sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce. Zawarła się w niej długa lista aktów prawnych i działań administracyjnych, które, zdaniem europarlamentarzystów, wskazywały na poważne naruszenie zasady państwa prawnego i złamania europejskich standardów[13].

Ze względu na brak jednoznacznej reakcji władz polskich, 20 grudnia Komisja Europejska zdecydowała się uruchomić procedurę przewidzianą w art. 7.1. TUE. W odpowiedzi na decyzję KE polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło „głębokie ubolewanie” i wskazało na jego polityczne motywacje. Od tego momentu wykonane zostało wiele gestów dyplomatycznych. Niemniej w sferze prawnej Polska nadal pozostaje w sporze z Komisją Europejską. Stan ten może utrzymać się przez wiele miesięcy, a w skrajnym przypadku – nawet lat. Co więcej, jak zauważa Anna Bachmann:

Doprowadzenie postępowania z art. 7 do końca (czyli wprowadzenie konkretnych sankcji) wydaje się wątpliwe ze względu na wymaganą jednomyślność przy głosowaniu w Radzie nad stwierdzeniem naruszenia wartości (z wyłączeniem państwa, którego zarzuty dotyczą).[14]

Wskazuje to, że art. 7 w jego aktualnej formie nadal nie spełnia zapotrzebowania politycznego, które zostało wyrażone w momencie formowania jego obecnego kształtu, to jest podczas kryzysu austriackiego lat 1999-2000. Pozostaje więc bardziej straszakiem na niepokornych, niż realnym narzędziem wpływu, a jego działanie ma raczej wspierać pewne opcje polityczne (prodemokratyczne i proeuropejskie) niż chronić praworządność. Miejmy nadzieję, że świadomość tych faktów stanie się powszechniejsza i załagodzi nieco polityczny spór w Polsce.

Bibliografia

[1] A. Bachmann, Narzędzia prawnotraktatowe Unii Europejskiej w przypadku naruszenia praworządności i przepisów prawa europejskiego, Biuletyn Instytutu Zachodniego nr 215/2016, http://www.iz.poznan.pl/plik,pobierz,74,17e6348dd37b66f8aa617766595104cd/1346-215-Narze%CC%A8dzia-UE.pdf

[2] A. Jaskulski, Procedury kontroli przestrzegania praworządności i zasad demokracji przez Unię Europejską na przykładzie Węgier i Polski, Rocznik Integracji Europejskiej 10/2016, https://pressto.amu.edu.pl/index.php/rie/article/view/8516

[3] C. Pinelli, Protecting the Fundamentals. Article 7 of the Treaty on the European Union and Beyond, FEPS Jurists Network, http://www.feps-europe.eu/en/publications/details/159

[4] M. Rulka, Unijna kontrola praworządności – uwagi de lege ferenda, Studia Europejskie, Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego, http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171452411

[5] W. Sadurski, Adding a Bite to a Bark? A Story of Article 7, the EU Enlargement, and Jörg Haider, Sydney Law School Research Paper No. 10/01, https://ssrn.com/abstract=1531393


[1] W Polsce określa to art. 2 Konstytucji RP oraz bardziej szczegółowe akty prawa, np. art. 6 KPA

[2] Art. 2 TUE, http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX%3A12012M%2FTXT [Dostęp: 21.02.2018]

[3] A. Jaskulski, Procedury kontroli przestrzegania praworządności i zasad demokracji przez Unię Europejską na przykładzie Węgier i Polski, Rocznik Integracji Europejskiej 10/2016

[4] W. Sadurski, Adding a Bite to a Bark? A Story of Article 7, the EU Enlargement, and Jörg Haider, s.2, Sydney Law School Research Paper No. 10/01, https://ssrn.com/abstract=1531393 [Dostęp: 22.02.2018]

[5] Intergovernmental Conference: the Commission proposes an addition to Article 7 of the Treaty on respect for democratic values, http://europa.eu/rapid/press-release_IP-00-1116_en.htm?locale=en [Dostęp: 23.02.2018]

[6] W. Sadurski, Adding a Bite to a Bark? A Story of Article 7, the EU Enlargement, and Jörg Haider, s.24, Sydney Law School Research Paper No. 10/01, https://ssrn.com/abstract=1531393 [Dostęp: 23.02.2018]

[7] A. Jaskulski, Procedury kontroli przestrzegania praworządności i zasad demokracji przez Unię Europejską na przykładzie Węgier i Polski, Rocznik Integracji Europejskiej 10/2016, https://pressto.amu.edu.pl/index.php/rie/article/view/8516 [dostęp: 23.02.2018]

[8] M. Rulka, Unijna kontrola praworządności – uwagi de lege ferenda, Studia Europejskie, Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego, http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171452411 [dostęp: 23.02.2018]

[9] KOMUNIKAT KOMISJI DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY Nowe ramy UE na rzecz umocnienia praworządności /* COM/2014/0158 final */, http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=celex%3A52014DC0158

[10] Rada Unii Europejskiej, Opinia Służby Prawnej Rady UE z 27 maja 2014 r., http://data.consilium.europa.eu/doc/document/ST-10296-2014-INIT/pl/pdf [Dostęp: 23.02.2018]

[11] Komunikat prasowy Komisji Europejskiej po debacie kolegium komisarzy, 13.01.2016, http://europa.eu/rapid/press-release_MEMO-16-62_pl.htm [Dostęp: 23.02.2018]

[12] Komunikat prasowy Komisji Europejskiej, 26.07.2017, http://europa.eu/rapid/press-release_IP-17-2161_pl.htm [Dostęp: 23.02.2018]

[13] Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 15 listopada 2017 r. w sprawie sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce (2017/2931(RSP)), http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//NONSGML+TA+P8-TA-2017-0442+0+DOC+PDF+V0//PL [Dostęp: 23.02.2018]

[14] A. Bachmann, Narzędzia prawnotraktatowe Unii Europejskiej w przypadku naruszenia praworządności i przepisów prawa europejskiego, Biuletyn Instytutu Zachodniego nr 215/2016, http://www.iz.poznan.pl/plik,pobierz,74,17e6348dd37b66f8aa617766595104cd/1346-215-Narze%CC%A8dzia-UE.pdf [Dostęp: 23.02.2018]

Podziel się!